Zaczęłam jako nauczycielka. Patrzyłam na dzieci, które „nie pasowały do systemu" i wiedziałam, że to nie one są problemem. Zaczęłam szukać narzędzi, które naprawdę pomagają — i tak trafiłam do Integracji Sensorycznej, Montessori i Komunikacji bez Przemocy.
Przez kolejne lata przeprowadziłam setki diagnoz sensorycznych, prowadziłam terapię, pisałam o Montessori dla Wydawnictwa Wilga. Patrzyłam, jak rodzice wychodzą z gabinetu lżejsi — bo wreszcie ktoś nazwał to, co przeżywają, i dał konkretny plan zamiast paniki.
Ale była jeszcze druga część mojej drogi — bardziej osobista. Praca z własnymi przekonaniami, energią, ciałem. To było jak otwieranie drugiego pokoju w tym samym domu. Zrozumiałam, że dziecko i dorosły to dwie strony tego samego cudu — i że można im pomagać tym samym językiem: spokojem, uważnością, intencją.
Dziś pracuję na dwóch równoległych ścieżkach. Z dziećmi i rodzinami — w terapii, diagnozie, konsultacjach rozwojowych. I z dorosłymi — w sesjach 1:1, programach mastermind, na ścieżce świadomej zmiany. Cud Życia to miejsce, gdzie te dwa światy się spotykają.
